Przesłuchanie Sakiewicza: Gorąco przed siedzibą PK. "Możecie być świadkami przestępstwa"
Tomasz Sakiewicz został na środę wezwany do prokuratury, gdzie ma zostać przesłuchany w sprawie wyjazdu byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry do Stanów Zjednoczonych. Przypomnijmy, że o decyzji w tej sprawie poinformował Dariusz Korneluk, kiedy Telewizja Republika poinformowała o rozpoczęciu współpracy z politykiem. – Z tego też powodu dzisiaj prokuratorzy podjęli decyzję o wezwaniu pana redaktora Sakiewicza na przesłuchanie w charakterze świadka, by m.in. tę kwestię wyjaśnić. Co się stało, że raptownie Zbigniew Ziobro, z dnia na dzień, a więc tuż po zmianie rządów na Węgrzech, stał się korespondentem czy też pracownikiem Telewizji Republika i czy to ma związek, być może, z popełnieniem przestępstwa z art. 239, a więc przestępstwem poplecznictwa, m.in. tworzenia fałszywych dowodów dla osoby poszukiwanej – mówił Korneluk na antenie TVN24.
Przesłuchanie Sakiewicza ws. Ziobry
W środę przed godziną 9. Sakiewicz zjawił się przed gmachem Prokuratury Krajowej przy ulicy Postępu w Warszawie. Towarzyszyło mu kilku współpracowników oraz polityków Prawa i Sprawiedliwości. Przed budynkiem zgromadzili się sympatycy stacji, w tym przede wszystkim członkowie Klubów Gazety Polskiej i Ruchu Obrony Granic.
– Zamierzam wejść do budynku prokuratury i jeśli znajdę legalnego prokuratora, to będę zeznawał – oświadczył szef Republiki. – Podawanie się za Prokuratora Krajowego bez stosownych umocowań, decyzji, a jest to opisane w przepisach prawa i wyrokach sądów i trybunałów, jest przestępstwem. Możecie być świadkami przestępstwa, gdy osoby nieuprawnione podają się za prokuratorów krajowych – podkreślił. Sakiewicz dodał, że legalnym Prokuratorem Krajowym jest Dariusz Barski i jeśli zastanie go w prokuraturze lub osoby przez niego mianowane, to wówczas będzie zeznawał.
Sakiewicz przygotował się na najgorsze. "Jeśli pan nie wyjdzie, to wejdziemy po pana"
Prezes TV Republika zapowiedział ponadto, iż nie ma zamiaru ujawnić żadnych informacji, mogących być tajemnicą dziennikarskim osobom nieuprawnionym. Zgromadzonym przed gmachem prokuratury Sakiewicz pokazał "szczoteczkę i pastę". Miał to być znak, że jest przygotowany na każdy scenariusz, w tym zatrzymanie.
– Jeśli pan nie wyjdzie, to wejdziemy po pana – stwierdził obecny na miejscu poseł PiS, kandydat tej partii na premiera Przemysław Czarnek.
Kiedy Sakiewicz wchodził do gmachu prokuratury, doszło do zamieszania, o którym informuje portal Niezalezna.pl. "Wraz z nim, do przedsionka budynku weszła również spora grupa parlamentarzystów i dziennikarzy. Obecne na miejscu służby nie chciały początkowo wpuścić kilku pracowników i dziennikarzy stacji, jednak po krótkiej wymianie zdań otworzono dla nich drzwi urzędu" – czytamy.